piątek, 28 lipca 2017

Jak przestałam używać kremu do rąk?


Temat może wydawać się dziwny. Bo jak to, nie kremować dłoni? A paznokcie? A skórki? A wysuszające żele antybakteryjne i mydła? No właśnie, jak to jest, że nie używam kremu, a nie mam suchej skóry?



Sucha skóra

Od kiedy pamiętam miałam problem z suchą skórą, a dłonie musiałam nawilżać jakieś sto razy dziennie. Czasem budziłam się w nocy i też kremowałam bo upierdliwa suchość nie dawała mi spać. Sądziłam, że tak po prostu mam albo używam zbyt lekkich kremów. Jednak tłuściochy też nie dawały rezultatów, na jakie liczyłam. Moje ręce były ciągle suche, a mycie jeszcze bardziej potęgowało problem. I właśnie mycie okazało się kluczowe.

Silne detergenty

Nie znam osoby, która nie zachwyciłaby się ładnie pachnącym "mydłem" w płynie. A jeśli dodatkowo to pianka? Pianka o zapachu gumy balonowej? Albo cukierków malinowych? Nic tylko myć ręce! 
A nawet jeśli nie pachnie... czymś trzeba zmyć brud i bakterie. Ręce myje się po każdej wizycie w toalecie czyli co najmniej kilka razy dziennie trzeba tego mydła użyć. Najlepiej więc żeby było tanie. Tanie i dobrze myło. 

Już wiecie co powodowało mój problem z suchą skóra, prawda?

Używałam po prostu mydeł i żeli, które ją wysuszały.


Naturalne mydło

Kiedy ma się dużo na głowie to o niektórych sprawach zwyczajnie się zapomina. Ja na przykład przez jakiś czas zapomniałam kupić kremu do rąk, a na zrobienie takiego nie miałam czasu (skupiałam się wtedy na balsamie dla mojego atopika). Moje dłonie potrzebowały jednak nawilżenia więc używałam odżywek, które nie sprawdziły się na moich włosach. Niektóre zostawiałam, inne wymagały spłukania ze skóry... Jakoś dawałam radę chociaż idealnie nie było. 
W międzyczasie skończyło się też mydło w płynie, którego używaliśmy, a ponieważ potrzebowałam czegoś "na już" to postanowiłam, że moje mydełko oliwne musi skończyć proces leżakowania. Zabrałam je do łazienki, umyłam dłonie i... wkurzyłam się, że jest takie maziste. W pierwszej chwili pomyślałam, że coś z nim nie tak ale przypomniałam sobie, że rzeczywiście czytałam takie opinie o mydle z oliwy. Pieniło się niespecjalnie ale brud zmywało więc postanowiłam zaryzykować i używałam go nadal. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę z tego, że właściwie... moje dłonie po tym mydle są w takim samym stanie jak po tanim kremie (nie ubliżając oczywiście tanim kremom). I nie musiałam po myciu ratować się odżywkami!

Wniosek nasunął się sam: mydło mojej roboty jest znacznie delikatniejsze niż mydło w płynie, którego używałam wcześniej i to ono miało bezpośredni wpływ na stan mojej skóry.

Tylko mydło?

Chwalę mydło bo je lubię i używam ale tak naprawdę, podobnie może zadziałać każdy inny łagodny środek myjący. Wszystko zależy od naszych osobistych preferencji.

Zero kremu?

Byłoby idealnie gdybym nie musiała używać żadnych dodatkowych kosmetyków oprócz mydła, a moja skóra byłaby w świetnym stanie. Niestety, mydło to nadal tylko mydło i jest produktem myjącym, a nie nawilżającym. Nie muszę już biegać jak kot z pęcherzem w poszukiwaniu kremu ale zdarza się, że krem się przydaje. Na przykład kiedy sprzątam przy użyciu agresywniejszych środków myjących.

I oczywiście - regularne dbanie o skórę przyczynia się do spowolnienia jej starzenia. Także w przypadku dłoni. Choćby dlatego nie chcę całkowicie zrezygnować z nawilżania (mimo że ostatnio nawilżam dłonie... bardzo rzadko). I dlatego niebawem będę miała dla was przepis na krem do rąk ;)



A wy, czego używacie do mycia rąk?


11 komentarzy:

  1. U mnie wystarczyło przerzucenie sie na zwykle mydło w kostce, porzucenie tych w plynie z regoly z sles ewntualnie czyms podobnym. Do mycia twarzy takze uzywam mydla w kostce bo skoro widocznie dziala lepiej na skore dloni... fakt ze moje dlonie nie sa w idealnej kondycji przez odmrozenia, ale obecnie stosuje kremy tylko zima ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą samą myślą zaczęłam używać mydła do twarzy :D

      Usuń
  2. U mnie do mycia rak mydełko w płynie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mydła w kostkach są super :)))) ja od wielu lat używam naturalnych kostek do ciała, twarzy i higieny intymnej. Ale sama nie robiłam. Takie własne to dopiero musi cieszyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, własne mydełko to świetna sprawa. Może kiedyś spróbujesz? ;)

      Usuń
  4. Straszliwie mnie zaciekawiłaś już samym tytułem :D Możesz mieć sporo racji, sama zauważam zmiany w częstotliwości smarowania zależnie od tego czym myję ręce. Ale na takie myjadło co by uwolniło mnie od manii kremowania jeszcze nie trafiłam :( Może też powinnam zacząć w końcu kombinować z własnymi mydełkami..?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tytuł spełnił swoją rolę :D Własne mydło to fajna sprawa. Można samemu dostosować stopień przetłuszczenia :)

      Usuń
  5. Przez byle jakie mydła w płynie, zniszczyłam sobie dłonie. Unikam ich jak ognia. Używam wyłącznie naturalnych mydeł w kostce, nawet do mycia rąk i oczywiście sprzątam w rękawiczkach. Bez tego problem powraca. Nie muszę już co chwilę kremować dłoni, ale w dalszym ciągu ich skóra jest bardzo wrażliwa i niemal natychmiast reaguje na jakiekolwiek chemiczne substancje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi właśnie nie wychodzi sprzątanie w rękawiczkach... Niewygodnie mi i zdejmuję je po maksymalnie kilku minutach :(

      Usuń
  6. Najwyższy czas, by zrobić swoje mydełko :D
    a będą jakieś inspiracje?

    OdpowiedzUsuń