wtorek, 31 marca 2015

Denko

Denko
Witam! Miała być Niedziela dla Włosów ale moje włosy od soboty nadal nie wymagają mycia więc dziś post, który miał się pojawić już w grudniu. Oczywiście, od tego czasu nazbierało mi się jeszcze trochę zużytych opakowań dlatego to będzie MEGA DENKO :D
Wybaczcie jakość zdjęć ale słabo u mnie ze światłem, niech się ociepli to będę wychodzić na dwór z torbami pustych opakowań ;P

Pozytywne wrażenie
Nie wiem
Nie spodobał mi się

1) To, co zużyłam do grudnia 2014 roku (wtedy były też robione zdjęcia, opakowań pozbyłam się od razu po ich zrobieniu)

Isana dezodorant o zapachu Exotic - zapach może i ładny ale działanie kiepskie
Soraya antyperspirant w kulce - nie wywarł na mnie jakiegoś większego wrażenia, raczej nie był moim hitem

Fitti Intima żel do higieny intymnej z zieloną herbatą - ponieważ zawiera herbatę, musiałam go kupić ale trochę mnie podrażniał i nieużywany w końcu się przeterminował (zawiera Cocamidopropyl Betaine, który mnie uczula)
Evitte ujędrniający balsam do ciała - słabo nawilżał i nie ujędrniał

Olej lniany - moje włosy polubiły, twarz nie bardzo ale dla włosów jeszcze nie raz go kupię
Wellness&Beauty Olejek do ciała jojoba&sheabutter - piękny zapach, całkiem przyjemne działanie ale szkoda, że  tytułowe oleje to tylko dodatek; jestem pewna, że są lepsze więc raczej nie będę go kupować ponownie

Joanna Naturia odżywka do włosów b/s z lnem i rumiankiem - jako odżywka się nie sprawdziła, była zdecydowanie za lekka ale jako szampon okazała się rewelacją
DeBa odżywka do włosów - moja ulubiona odżywka pod olej i do masek domowych, na pewno ją kupię jeśli jeszcze kiedyś będzie w Biedronce

CHI jedwab do włosów - świetnie się sprawdza w połączeniu z olejem, mam już kolejne opakowanie
Joanna Argan Oil serum do końcówek - u mnie sprawdziło się bardzo dobrze na początku włosomaniactwa, miło wspominam uczucie nawilżonych końcówek po jego użyciu, prawdopodobnie je jeszcze kupię



Revlon Colorstay do cery suchej - owszem, dobrze kryje ale jak dla mnie za dobrze, powodował wygląd maski i mnóstwo niedoskonałości, które musiał potem ukrywać
Lilibe płatki kosmetyczne - moje ulubione, tanie, nie rozwarstwiają się

Joanna Rzepa kuracja wzmacniająca - Panie i Panowie, powitajcie sprawdzę baby hair i sporego przyrostu moich włosów! Nie podrażnia (nie wiem jakim cudem skoro jestem takim super hiper mega wrażliwcem a ta wcierka zawiera alkohol), jak dla mnie przyjemnie pachnie i działa jak powinna. I ten poręczny dozownik! Służy mi teraz do innych wcierek, po ciąży na pewno do niej wrócę.
Tanita krem do depilacji miejsc wrażliwych - "wrażliwych", nie powiedziałabym... Nie był jakoś specjalnie drażniący ale nie był też dobry. Jak to z takimi kremami bywa - nie usuwał wszystkich włosków (a mam słabe). Zawiera parafinę.

Nivea diamond gloss szampon nadający blask - podobno nadawał blask ale sądzę, że to była maska do włosów, podrażniał (Cocamidopropyl Betaine)
Garnier Ultra Doux szampon z olejem awokado i masłem karite - najgorszy szampon jakiego miałam okazję używać. Podrażniał mnie, mimo że nie zawiera CB. Obciąża włosy, powodował szybsze przetłuszczanie. Taką samą opinię o nim mieli moja mama, siostra i chłopak a każde z nich ma inne włosy i skórę głowy. Naprawdę gratuluję osobom, którym ten szampon służy, jesteście wyjątkowi ;)

Alterra szampon-żel pod prysznic bez dodatków substancji zapachowych - używałam go jako szamponu i... niestety, podrażniał (obwiniam sodium coco sulfate)
Eva Nature Style szampon z czarną rzepą - dobry zdzierak, nie podrażniał, mega wygodna buteleczka (zostawiłam ją i przelewam inne szampony). Trochę za mocny do częstego używania ale dobry kiedy potrzebowałam mocniejszego oczyszczenia. Kupię kiedy wykończę to co mam

Priorin Extra - tyle osób już o nim pisało, że tylko zaznaczę, że i u mnie się nie sprawdził w ogóle
Pini syrop na kaszel - dobrze się sprawował, ekspertką nie jestem, buteleczka znalazła się na zdjęciu przez rozgoryczenie ciągłymi przeziębieniami w tamtym czasie :D
Vicks - najgorszy lek na przeziębienie jaki stosowałam, w smaku obrzydliwe, w ogóle mi nie pomógł a tylko gorzej się po nim czułam

Aura podgrzewacze zapachowe - uwielbiam je, pachną przepięknie i ciągle je kupuję, aż sobie zapalę śliwkowy :D

Kamill krem do rąk - dobry ale jakby mi czegoś w nim brakowało... Raczej go jeszcze kupię bo sprawdza się w sytuacjach awaryjnych
Green Pharmacy oliwkowy krem do rąk i paznokci - nie przypadliśmy sobie do gustu, za słabo nawilżał
Kokosowy balsam do ciała (nie mogę rozszyfrować nazwy firmy :D) - chemiczny zapach, nie nawilża, opakowanie kiepskie w użyciu. 3 razy nie, dziękujemy.


Ziaja Liście Manuka krem mikrozłuszczający - początkowo byłam nim oczarowana, naprawdę złuszczał, rozjaśniał cerę, a zaskórników było coraz mniej. Niestety, wysuszał, potem moja skóra się przyzwyczaiła i nie czułam tego wysuszania, jednak nie na tyle bym mogła go nadal używać. Nie działa też już na mnie tak jak na początku więc do niego nie wrócę.
Ziaja Liście Manuka tonik zwężający pory - zanim go kupiłam, myślałam, że wszystkie toniki działają bardzo podobnie i nie szkodzą. Oto pierwszy tonik, który spowodował masakrę na mojej twarzy, wysuszał i powodował wysyp niedoskonałości. Nigdy więcej go nie użyję. Za to siostrze się chyba spodobał więc jej go oddałam.

Woda toaletowa Imagine - prezent od ciotki, trochę śmierdziała alkoholem ale po chwili było czuć całkiem przyjemny zapach. Wolę jednak trochę inne zapachy. Nawet już nie pamiętam jak pachniała ta woda...
Aile żel pod prysznic - mył, miał jakiś zapach, niczym się nie wyróżnił

Garnier Youth Radiance 25+ przeciwzmarszczkowy krem do twarzy na dzień - przyjemni zapach, fajnie nawilżał, lekki... ale lekko podrażniał chwilę po nałożeniu. Oddałam siostrze, jest zadowolona.

Stare zalegające kosmetyki kolorowe. W końcu się ich pozbyłam, wcześniej ciągle mi było szkoda wyrzucać ale to wszystko jest już daaawno po terminie...

Nivea Visage Young Pure Beauty krem + podkład 2w1 - wiecie, że to coś leżało u mnie dobrych kilka lat i nikt tego nie wyrzucił chociaż to najgorsze co może być dla młodej cery? W gimnazjum byłam zachwycona tym, że jest taki podkład dla młodych, mimo że kolor był w ogóle nie mój i wysuszał skórę co powodowało wysyp nieprzyjaciół. BŁAGAM, NIE PRODUKUJCIE TAKICH RZECZY!!!
Cien podkład - gdyby nie zapychał i nie był raczej kiepski, byłby fajny. I gdyby był jaśniejszy.

Babydream krem z filtrem dla dzieci - ochrona fajna, fajny pomysł na opakowanie. Niefajny zapach alkoholu.
Soraya krem ochronny do twarzy - niestety, nie pamiętam jak działał. Trochę zapychał. I dla mnie ochrona zbyt niska.
 Off family care smooth and dray spray przeciw komarom - słaby, a do tego rozpylacz się popsuł i nie dało się go używać
Eveline Slim Extreme 3D - słabo nawilżał a już na pewno nie działał wyszczuplająco

Ziaja maski - obie dobrze wpłynęły na moją cerę
Ziaja krem do rąk z proteinami jedwabiu - miałam tylko próbkę ale to wystarczyło żebym nigdy nie sięgnęła po pełnowymiarową wersję. W ogóle nie czułam żebym nałożyła krem.
Olej rycynowy - Używałam go na skórę głowy, do maseczek i mieszanek z innymi olejami, do OCM i na rzęsy. W każdym przypadku się sprawdził.

Różowy błyszczyk leżał u mnie latami, wiśniowy kupiony w sklepie z tanimi pierdółkami pachniał zgniłymi wiśniami

Baolishi paletka cieni - początkowo byłam nimi zachwycona, piękne, żywe kolory! Kupiłam ją z siostrą "na pół" i pozwoliłam jej ją wziąć gdy się wyprowadzała. Teraz narzeka na ich trwałość ;P Ale to chińska, tania paletka (ok. 10zł) więc nie spodziewajmy się cudów.
Gerovital Plant delikatny płyn do demakijażu - aż tak delikatny to on nie był, nie zmywał też jakoś super makijażu
Randomowy lakier do paznokci - był taniutki, kupiłam dla buteleczki żeby zrobić w niej olejową odżywkę


A tak się prezentują kolory w paletce

2) Ostatnie zużycia



Lady Speed Stick 24/7 Invisible - ochrona przed potem dobra, zapach zbyt intensywny
Joanna Kremowy Żel pod Prysznic z edycji limitowanej Marcepanowe Ciasteczko - mył i ładnie pachniał. Szkoda, że zapach się nie utrzymuje na dłużej :(

Rexona Invisible Pure antyperspirant w sztyfcie - wymieniałam go w ulubieńcach i zdania nie zmieniłam

Lovena płyn micelarny - taniutki płyn z Netto (4,99). Początkowo się nim zachwyciłam, podrażniał jedynie oczy ale jest kompletnie niewydajny, słabo zmywa makijaż i podrażnia nie tylko oczy więc więcej już go nie kupię
Ziaja Liście Zielonej Oliwki oliwkowy płyn dwufazowy do demakijażu oczu i ust - nie lubię płynów dwufazowych, ten kupiłam z ciekawości dla nowej serii i dlatego, że był razem z kremem. Makijaż zmywał dość dobrze, tylko odrobinę drażnił oczy za to kiedy próbowałam zmyć nim podkład, myślałam, że zwariuję z bólu o . O
Bielenda Kolagenowe Odmłodzenie Regenerujący płyn micelarny do mycia i demakijażu 2 w 1 - gdyby mnie nie podrażniał, byłby ideałem! Nawilża, świetnie zmywa makijaż, dobry do oczyszczania cery. Tylko troszkę podrażnia. Może nie jakoś mocno ale wystarczy żeby poszukać czegoś łagodniejszego.

Clean&Clear morning energy rozświetlający krem do twarzy - kupiony na wyprzedaży bo miał dozownik popsuty. Chwilę po nałożeniu skóra wyglądała niesamowicie, rozświetlona, nawilżona, idealna! Nie sądziłam jednak, że przez kilka godzin krem może zrobić aż taką masakrę na twarzy. Gdzie się podziała moja twarz z chwili po nałożeniu kremu?  
Uroda Melisa Krem silnie nawilżający - przez długi czas był moim ulubieńcem. Jest tani. Nie zapycha, jest lekki, nie podrażnia, nie pachnie intensywnie... Niestety, nie nawilża też intensywnie, a moja sucha skóra potrzebuje jednak czegoś mocniejszego.
Gerovital Plant krem pod oczy - spisywał się świetnie z połączeniu z olejem. Tak samo jak sam olej.
Ziaja Liście Zielonej Oliwki oliwkowa maska kaolinowa z cynkiem - uwielbiam! Po jednym użyciu widać efekty
Yves Rocher balsam do ciała - baaardzo słabo nawilżał, zapach neutralny, nie podrażniał
Avon balsam do ciała o zapachu jabłkowym - ani to ta balsam ani o zapachu jabłkowym. Nawilża tyle co kot napłakał a pachnie bardzo chemicznie

Joanna Naturia mydło w płynie o zapachu kiwi - słabo to kiwi było czuć, mydło myło dobrze, tylko trochę wysuszało dłonie
Himalaya mydło z neem - zdecydowanie jestem na nie. Mydło pachnie zbyt intensywnie i drażniąco trawą cytrynową, nie wpłynęło na niedoskonałości. Zapach w składzie jest zbyt wysoko - na opakowaniu jest inaczej niż w internecie ;P

Ziaja Ulga peeling enzymatyczny - jedynym jego minusem było to, że podrażniał kiedy miałam jakieś ropne wysypy. Kiedy wszystko było zagojone był dobry. Tak czy inaczej poszukam czegoś innego.
Ziaja Liście Manuka Pasta do głębokiego oczyszczania - była moim ulubieńcem, nadal jej używam przy mini spa zanim nałożę maseczkę. Jednak jest dla mnie za mocna do częstego stosowania.

Mrs. Potter's Balsam z melisą i witaminami - idealny do mycia włosów <3 Ograniczył przetłuszczanie się moich włosów
Alterra szampon migdały i jojoba - to miał być ten jedyny ale wyszło jak zwykle... podrażnił mi skórę głowy. Pachniał ładnie, nie plątał włosów, nie wysuszał. Ale podrażniał...
Nivea intense repair szampon odbudowujący - jak wyżej. Z tym, że ten szampon miałam już bardzo długo i kiedy zaczęłam włosomaniactwo wiedziałam, że ideałem nie będzie ;P


Isana krem do rąk oliwkowy - miłości z tego nie ma, nawilżał bo nawilżał ale znam lepsze

A tu jest moja miłość. Olej z orzechów włoskich. Nawet nie wiecie jak ubolewam nad tym, że się skończył ToT Zużyłam ostatnie kropelki, nic z niego więcej nie wycisnę. Pokochały go moje włosy - zarówno przed myciem jak i po na końce i twarz - bardzo pomógł mi w walce z trądzikiem. Nie zapycha, regeneruje skórę. Rano po nim moja twarz wyglądała zawsze świetnie. Na pewno jeszcze nie raz go kupię.


Uffff, i to by było na tyle. Nie sądziłam, że wklejenie zdjęć i krótki ich opis może zajmować tyle czasu! Szczere ukłony dla tych, którzy robią to regularnie!


Pozdrawiam!


sobota, 28 marca 2015

Co się u mnie zmieniło przez ostatnich kilka miesięcy?

Co się u mnie zmieniło przez ostatnich kilka miesięcy?
Witam was w to sobotnie popołudnie po długiej przerwie. Przede wszystkim, dziękuję wszystkim tym, którzy odwiedzali mojego bloga, mimo że nie pojawiały się żadne nowe wpisy i tym, którzy nie zapomnieli, że istnieje ktoś taki jak Sayaka ^ . ^
Dzisiaj w skrócie o tym co się u mnie ostatnio działo i jakie mam plany (nie tylko kosmetyczne) na najbliższy czas. Nie przedłużając wstępu...





1. Jestem w ciąży. W czwartym miesiącu. Po części to był powód mojego oddalenia się od blogosfery. Z tego faktu wynika też kilka kolejnych punktów :)
2. Na samym początku ciąży przez ciągłe mdłości nie byłam w stanie dbać o skórę i włosy tak, jakbym chciała. Często zapominałam o odpowiednim oczyszczaniu twarzy, włosy myłam odżywką, maskę dostawały tylko kiedy musiałam je dokładniej oczyścić, nie olejowałam ich.
Czy muszę pisać jak bardzo pogorszył mi się stan skóry i włosów w tym czasie?

3. Kiedy mdłości minęły a mi wróciły chęci do życia, wróciłam do naturalnej pielęgnacji twarzy. Obecnie nie używam ŻADNYCH drogeryjnych kremów, na wieczór serum olej + kwas hialurownowy, a rano podkradam mamie rosyjskie serum - jest REWELACYJNE!!!

Nie wychodzą mi już niemal żadni nieprzyjaciele, jedynie z zaskórnikami nie mogę się uporać ale i na to przyjdzie czas.



4. Jem więcej owoców. Dzień bez owoców to dzień stracony!
Jakiś czas temu miałam straszną ochotę na brzoskwinie i nektarynki, a nigdzie nie mogłam dostać świeżych - to było okropne ;P

5. Częściej sama piekę słodkości niż kupuję gotowe. W końcu może uda mi się zrobić chociaż połowę przepisów z zakładek...


6. Wróciłam do grzywki... a ta już po dwóch tygodniach niemal wróciła do poprzedniej długości. Nigdy nie sądziłam, że włosy mi będą tak szybko rosnąć bez wspomagaczy. Teraz się tym bardziej obawiam czy mi wszystkie nie wypadną po porodzie.

7. Zaczęłam się częściej i mocniej malować. Wcześniej się malowałam ale kolory na moich powiekach gościły rzadko. Ale kupiłam kilka kolorowych cieni na wyprzedaży i teraz mój makijaż to więcej niż podkład + czarna kredka do zagęszczenia rzęs + rozjaśnienie oka :D I nie chwaląc się, całkiem szybko opanowałam malowanie kresek eye-linerem ^ . ^


Co planuję?
- ściąć resztę rozjaśnianych włosów
- przeprowadzkę - mieszkam w domu jednorodzinnym i niestety, moja babcia nie jest odpowiednim sąsiadem dla osoby, która powinna mieć więcej spokoju niż nerwów; ale po owoce i tak będę jeździć, nie zrezygnuję z najpyszniejszych jabłek, śliwek i wiśni na świecie :D
- zrobić porządne zakupy półproduktowe, dzięki którym będę mogła zrobić pare kremów i odżywek, na które w mojej głowie powstały przepisy, a których póki co nie mogę zrobić; jeśli wszystko pójdzie dobrze to przepisy pojawią się na blogu
- wrócić do robienia zdjęć - kiedyś właściwie wszędzie chodziłam z aparatem, poczułam, że to dobry moment by do tego wrócić
- zmienić szablon na blogu


A co u was? Planujecie jakieś zmiany na wiosnę?


Pozdrawiam

Google+ Followers

Czytam

Copyright © 2016 Laboratorium Sayaki , Blogger