poniedziałek, 18 września 2017

Zamówienie z Zielonego Klubu - opinia o sklepie i zapowiedzi DIY


Chciałam zrobi jeden post z zakupami ale... trochę dużo tego wyszło więc podzieliłam post na kilka części. Na pierwszy ogień idzie Zielony Klub - sklep z półproduktami, o którym krążą różne opinie. Jaka jest moja?


Opinia o sklepie Zielony Klub

Mówi się, że na przesyłkę z tego sklepu trzeba długo czekać. Potwierdzam i zaprzeczam jednocześnie. Zamawiałam tam trzy razy. Dwa razy moje zamówienie wysłano od razu po zaksięgowaniu wpłaty czyli nie wolniej niż w jakimkolwiek innym sklepie online. Za trzecim razem wybrałam opcję opłaty za pobraniem i sprawa wyglądała nieco inaczej. Można by pomyśleć, że skoro nie trzeba czekać na przelew, paczka zostanie wysłana szybciej. Tak się niestety nie stało. Czekałam nawet dłużej. Po tygodniu zamówienie nadal miało status "w trakcie kompletowania" więc wysłałam maila z pytaniem o swoją przesyłkę.
Nie wiem czy to był zbieg okoliczności czy może dopiero ten mail przypomniał pracownikom o moim zamówieniu ale dwie godziny później paczka zmieniła status na wysłaną.
Pomijając fakt długiego czasu oczekiwania jestem zadowolona z zakupów. Nie zdarzyło mi się jeszcze żeby czegoś brakowało lub było uszkodzone, ceny są niskie, a towar zgodny z opisem. Mam świadomość, że pracownicy są tylko ludźmi i kiedy jest więcej zamówień mogą zwyczajnie się nie wyrobić na czas. Mimo to, wypadałoby w takich przypadkach informować swoich klientów o opóźnieniach. To i bardzo utrudniony kontakt to zdecydowany minus Zielonego Klubu.


Półprodukty


Glinka żółta Lilite i Glinka Ghassoul - ta druga jest wprawdzie dla mojej siostry ale wymienimy się częścią ;) Miałam już próbkę żółtej glinki z innego sklepu. Jej działanie mi się spodobało więc postanowiłam zamówić większą ilość. Świetnie  działa na zmiany trądzikowe. Zamierzam używać jej głównie jako maseczki ale w planach jest także pasta do oczyszczania skóry (tak, ta bananowa, o której wspomniała autorka bloga Ekodystrykt) i jakiś szampon z glinką.


Olej konopny i olej jojoba - wspominałam już, że to moje ulubione oleje więc nie mogło ich zabraknąć. Olej konopny pojawi się w recepturze na krem do cery tłustej na noc. Kolejny, którym zachwyciła się moja siostra. Zrobiłam jej w ostatnim czasie kilka innych ale to do tego chce wrócić więc chyba jest dobry ;) Olej jojoba pojawi się natomiast w kremie do rąk (nie wiem jak długo już wam go obiecuję ale ciągle mi brakowało któregoś składnika).


Masło Kokum - Właściwie, nie mam jeszcze na nie pomysłu. Było przecenione z uwagi na termin ważności więc wzięłam ;) Prawdopodobnie wyląduje w balsamie do ciała.


Olivem 1000 - Tak polecacie, że i ja się skusiłam.


SCI - detergent, który wykorzystuję do szamponów w kostce. Kusi was wizja bananowej kostki szamponowej?
Póki co, sprawdźcie mój przepis na karobowy szampon w kulce.


Wodorotlenek sodu - oczywiście będzie z niego mydło. I więcej mydła. Kusi mnie żeby pokazać wam jakie zrobiłam mydełko dla przyjaciółki z okazji jej urodzin ale co jeśli akurat przeczyta tego posta zanim mydełko trafi w jej ręce? Mogę zapowiedzieć mydło jogurtowe z karobem. Nadal staram się wykorzystać ten nieszczęsny karob w celach kosmetycznych ;)


Kwas cytrynowy - Czyżby zapowiedź większej ilości kul kąpielowych? Tak! Ostatnio pojawił się wpis o babeczkach waniliowych. Chcę więcej babeczek!





Papierki wskaźnikowe i forma na tartinki - papierki to oczywiście podstawa. Foremka nieco odbiega od mojego wyobrażenia. Przez zdjęcie gotowego produktu wykonanego przy pomocy foremki uznałam ją za silikonową, mimo że wyraźnie w opisie jest plastik ;) Jestem ciekawa jak będzie się z takiej wyciągać np. balsam w kostce.


Z Zielonego Klubu to tyle. Jeśli obiecałam jakiś przepis i o nim zapomniałam, przypomnijcie mi proszę. A może macie jakiś pomysł na wykorzystanie tych półproduktów? ;)

8 komentarzy:

  1. Fajne zakupy, czekam na wyroby :))))))
    Ja mam z zielonym klubem bardzo złe doświadczenia. Złożyłam zamówienie, opłaciłam, zapadła cisza. Po 2 tygodniach udało mi się odzyskać pieniądze, ale nie było przyjemnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im więcej czytam takich opinii tym bardziej boję się tam zamawiać. Chyba pora poszukać kogoś, kto równie tanio sprzedaje oleje ;)

      Usuń
  2. Nie znam tego sklepu ale z chęcią tam zajrzę bo często kupuje półprodukty. Ps. robisz własne mydła od podstaw ? Ja się ciągle boję, że zrobię sobie i otoczeniu przy okazji krzywdę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, od podstaw. Ja jestem z tych, co się brudzą od stóp do głów jedząc Danonka, stłuką szklankę w trakcie picia i potkną się na prostej drodze, a jednak przy mydle nic mi się nie stało ;) Dzieci i zwierzęta najlepiej oddelegować na spacer z tatą ale dla siebie wystarczy mieć rękawiczki i trochę rozsądku - nie jemy mydła choćby nie wiem jak smakowicie wyglądało! :D

      Usuń
  3. Słyszałam o tym sklepie, ale nic nie zamawiałam jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś, jak jeszcze do Zielonego Klubu można było dzwonić odniosłam bardzo miłe wrażenie odnośnie personelu, mimo że moja paczka była wysyłana baardzo długo ;D Mieli po prostu zapiernicz. Ale w tym momencie brak kontaktu jest rzeczywiście dość irytujący :/ Nawet podzwonić pojęczeć nie można :(
    Bardzo czekam na tą pastę bananową! I przepis od razu, żebym mogła odgapić! ;D Szampon bananowy też poproszę :D A czy tam będzie taki prawdziwy banan? Czy jakiś ekstrakt dorwałaś?
    Btw. zrobiłam Twoje babeczki :D ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekstrakt. Banana mi szkoda, za szybko je zjadamy :D
      I jak babeczki się sprawdziły? :D

      Usuń
    2. Wyszły ładne :D Delikatnie natłuszczają (choć używałam różnych olejów do różnych rodzajów babeczek), tylko kwiatki postanowiłam dosypać też.. i to jest upierdliwe :D

      Usuń