poniedziałek, 8 czerwca 2015

Dzień dla włosów

Hejo! Nadal choruję ale w końcu dzięki ciepłej pogodzie widać jakąś poprawę. Byliśmy nawet na spacerze w poszukiwaniu ziół... ale wybraliśmy kiepskie miejsce i nic nie znaleźliśmy... Będę musiała się przejść w tygodniu gdzie indziej ;)


Ostatnio miałam tyle pomysłów na maski do włosów, że w końcu zdecydowałam się nie kombinować. Skalp nadal jest w fazie buntu więc teraz przez swędzenie muszę myć włosy co drugi, maksymalnie trzeci dzień... Kupiłam Clotrimazolum i przy mocniejszym swędzeniu postanowiłam go wypróbować. Chciałabym pójść do trychologa ale że w okolicy żadnego nie ma to muszę się wybrać do dermatologa... To ile będę musiała poczekać na wizytę na NFZ? Pół roku? Rok? Echh...


Co zrobiłam z włosami?
1. Umyłam balsamem Mrs. Potter's z nagietkiem x2
2. Nałożyłam na jakieś 10 minut niebieską saszetkę Biovaxu z Alterrą granat i aloes


Efekt:

 bez flasha i z flashem

Nie nakładałam oleju przed myciem w obawie o skórę głowy i ze zmęczenia i włosom go chyba trochę brakuje... Mimo wszystko są wygładzone i sypkie. Za sypkie - nie lubię takich...Cóż, ważne, że mi nic wokół głowy nie lata :)



Jak wam minął weekend?


Pozdrawiam :)

7 komentarzy:

  1. Rzeczywiście pięknie wygładzone! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też miałam taki okres swędzenia. Przeszło mi po jantarze. Teraz za to mam szał wypadania! I jestem przestraszona silnie. Z tym clotrimazolem to bym odpuściła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gładkie, gładziutkie, śliczne po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. piekne a mgiełke własnie majstruje;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widać, że są wygładzone :)

    OdpowiedzUsuń