wtorek, 5 sierpnia 2014

Dzień dla włosów

W zeszły poniedziałek po załatwieniu paru spraw wyruszyłam z chłopakiem do Kostrzyna nad Odrą. Festiwal był wspaniały! Mimo upału udało nam się pójść na wszystkie zaplanowane koncert i nawet na ASP - a to nie lada wyzwanie, biorąc pod uwagę jak daleko mieliśmy z zacienionego lasu, gdzie rozbijamy się co roku. Wyjątkowo rozbiliśmy się w nieco innym miejscu, ponieważ na naszym stałym było za mało miejsca dla dużej gromady, ale i tak tam rozbili się nasi znajomi, którzy wszystkich, którzy tam przychodzili w poszukiwaniu nas, odsyłali do poszukiwanego obozu xD

Moje włosy trochę ucierpiały - nie wzięłam ze sobą silikonowej odżywi, którą specjalnie kupiłam, słońce je wysuszało, nie miałam żadnego okrycia głowy... Wzięłam nie ten szampon, który chciałam a do kranów było multum ludzi i ciężko było z myciem głowy, cały czas czułam presję, że muszę się pospieszyć, a nie mogłam przecież stać przy kranie z odżywką na włosach - w tym czasie mógł się umyć kto inny... Swoją drogą, albo w tym roku było mniej kranów, albo więcej ludzi z nich zaczęło korzystać. W poprzednich latach po wyjściu z toi toia można było podejść do kranu i umyć ręce praktycznie od razu - w tym roku to było niemal niemożliwe. Trzeba było naprawdę długo czekać...


Wróciliśmy w niedzielę wieczorem (bez tłoku w pociągach! ale wyruszyliśmy dopiero o 13 bo nie zdążyliśmy kupić biletu przez kolejki), w poniedziałek musiałam zająć się swoimi włosami, ale wyschły mi zbyt późno żebym mogła zrobić zdjęcie, więc i post jest dzisiaj.

Co zrobiłam:
1. Nałożyłam olej lniany na sucho.
2. Umyłam szamponożelem pod prysznic Aterry bez substancji zapachowych (moja zdobycz z Woodstocku, rzuciło mi się w oczy tylko słowo shampoo więc użyłam xD Ale nie żałuję, jest niezły)
3. Nałożyłam maskę Alterry z granatem i aloesem
4. Użyłam płukanki lipowej
5. Nałożyłam na końce olejek z Mariona kokos i tamanu

Moje włosy były po tym sypkie i lekkie. Niestety trochę za suche, całe dnie na słońcu zrobiły swoje...

Moja mama nie jest mistrzem w robieniu zdjęć i mimo że za każdym razem proszę ją o uchwycenie TYLKO włosów, robi zdjęcie całej kuchni a potem muszę przycinać > . < A kiedy robi inne zdjęcia to wie jak przybliżać...

4 komentarze:

  1. to może dla odmiany poproś mamę żeby zrobiła Ci zdjęcia włosów na tle kuchni :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Spokojnie, kalendarz w niczym nie przeszkadza, bo włosy skupiają całą uwagę:) mi też suchosc doskwierala po Jarocinie i zdecydowałam się w końcu na podcięcie, bo zniszczenia i tak były już wcześniej:c

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam w tle zawsze coś i muszę wycinać zdjęcia, z resztą z bliska lepiej widać włosy :) Hodujesz naturalki ? Pytam, bo widać spory odrost :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) I nie mogę się doczekać aż w końcu pozbędę się rozjaśnianej części :D

      Usuń

Google+ Followers

Czytam

Copyright © 2016 Laboratorium Sayaki , Blogger