środa, 29 czerwca 2016

Miesiąc naturalnej pielęgnacji: Maska miodowa i płukanka herbaciana

Dostałam cały słoik miodu. Co się w takiej sytuacji robi? Większość pewnie pomyśli o jedzeniu ale ponieważ ja smaku miodu nie znoszę tak bardzo jak tylko można jakiegoś smaku nie lubić (no dobrze, ciastka z dodatkiem miodu lubię ale miód solo - okropność!) postanowiłam wykorzystać go kosmetycznie. I przy okazji wziąć udział w akcji u Anwen bo w sumie czemu nie.



Co po kolei zrobiłam z włosami?


Najpierw spryskałam je olejowym serum, w skład którego wchodzą: olej z orzechów ziemnych, woda i odżywka wzmacniająca Artiste w proporcjach 1:1:1
Po czasie, który dla wielu z was wydałby się za krótki (zaledwie kilkanaście minut, mój skalp nie lubi długiego trzymania oleju) umyłam je dwukrotnie balsamem na bazie propolisu nr 3

Nałożyłam maskę:
łyżka miodu + łyżka jogurtu naturalnego + łyżka mąki ziemniaczanej + kilka kropli oleju jojoba

Spłukałam i... okazało się, że maska jest za ciężka i umyłam włosy jeszcze raz balsamem ;)

Efekt

Włosy były pięknie nawilżone i błyszczące. Końcówki trochę się puszyły bo nie użyłam żadnego zabezpieczenia żeby zobaczyć jak się spisze maska.

A co z tą płukanką z tytułu posta?

Była ale przy następnym myciu. Olejowe serum jak wyżej. Mycie balsamem Mrs. Potter's i odżywianie maską Biovax do włosów suchych i zniszczonych. To połączenie zwykle sprawia, że moje włosy są nawilżone, miękkie i dobrze się układają ale nie tym razem... ponieważ na koniec polałam je ostudzoną zieloną herbatą.


Byłam ciekawa bardziej reakcji skalpu niż długości. Podrażnienia brak. Puch - obecny! Na tym zdjęciu nie widać bo jakoś się włosy uspokoiły po koczku ale uwierzcie, już po kilku minutach od rozpuszczenia moje włosy dosłownie latały nieograniczone grawitacją ;)



Eksperymentowałyście ostatnio z włosami? Jak efekty?



Pozdrawiam :)

6 komentarzy:

  1. teraz będę mieć na szczęście więcej czasu to się pobawię włosami oby im na dobre to wyszło ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne pomysły :-) :-) musze wypróbować plukanke :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś zastosowałam miód na włosy, ale najbardziej lubię na twarz:)

    OdpowiedzUsuń
  4. No faktycznie uspokoiły się po związaniu. Obawiam się, że maska by również spowodowała u mnie to samo co u Ciebie z końcówkami więc nie wiem czy wykonam taką mieszankę i ją nałożę na włosy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie eksperymentuję ostatnio z włosami, niestety nie mam na to czasu i stawiam na gotowe, sprawdzone kosmetyki :) Miodową maseczkę chętnie wypróbuję na swoich włosach, Twoje wyglądają po niej przepięknie :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem uzależniona i od zielonej herbaty i od miodu, może wykorzystam Twój pomysł :D Póki co płukałam włosy tylko czystkiem i ciężko określić mi efekt na plus czy minus. Zobaczymy

    OdpowiedzUsuń

Google+ Followers

Czytam

Copyright © 2016 Laboratorium Sayaki , Blogger