czwartek, 2 czerwca 2016

Urodziny i... zaręczyny czyli jak mi minął maj

O tym, że będę miała urodziny - wiedziałam, o tym, że pare dni później będzie koncert, na którym nadal będę je obchodzić - wiedziałam. Ale o tym, co mój syn i już narzeczony planują - nie wiedziałam. Maj był moim ulubionym miesiącem od zawsze ale w tym roku moje szczęście w maju przekroczyło wszelkie granice.


Osiemnastego maja miałam urodziny. Synek obudził mnie skoro świt strasznym płaczem. Płakał z przerwami kilka godzin aż w końcu pokazał paluszkiem na moje usta a potem na swoje. Pierwszy ząbek! Następnego dnia zrobił pierwsze kroczki, a jeszcze kolejnego przeszedł przez pół pokoju :D


Oświadczyn nic nie zapowiadało, a przynajmniej ja nie zauważyłam zbyt zajęta małym. Po fakcie myślę, że domyśliłabym się gdybym nie była tak zmęczona...

Zaczęło się od tego, że moja siostra zaproponowała, że w ramach prezentu urodzinowego zaopiekuje się naszym maleństwem kiedy my pójdziemy na koncert. No to poszliśmy. Niewiele brakowało, a byśmy nie poszli bo Kacper po kąpieli nagle się rozbudził a chcieliśmy najpierw położyć go spać żeby siostra miała łatwiej. Wtedy nie wiedziałam jaki jest prawdziwy powód, dla którego mój ukochany tak się denerwował. 

Wokalista zespołu podobno mówił "Kubuś, przygotuj się". Ja słyszałam tylko "Za chwilę będzie się działo" i sądziłam, że chodzi tylko o piosenkę... W pewnym momencie zobaczyłam, że mój Kuba jest na scenie i mnie woła. Życzenia urodzinowe, oczywiście. Ale dopiero co kupił mi sok! Pokiwałam głową na NIE z zamiarem dokończenia soku. Wyobrażacie sobie jak on musiał się poczuć? Nadal mam wyrzuty sumienia.

Kiedy jednak wstałam i poszłam na tą scenę padły... z pewnością piękne słowa, jednak mikrofon je pożarł. Usłyszałam jedynie to najważniejsze pytanie: "Wyjdziesz za mnie?"

Ale zaraz. Nie masz przecież pierścionka. Nie miałeś kiedy kupić - pomyślałam.







A tu niespodzianka, pierścionek jest. I kwiaty. I dopiero wtedy zaczęło do mnie docierać to, że on mi się naprawdę oświadcza. Wiecie jak to jest... mieszkacie z kimś, mówicie sobie o wszystkim, wydaje się wam, że nie możecie nic przed sobą ukryć a tu BACH!

No bo... Ja byłam przekonana, że on mi się oświadczy jak będziemy SAMI co znaczyłoby, że jeszcze dużo czasu przed nami bo nasze maleństwo nie lubi zostawać z nikim poza nami i moją mamą i siostrą, które mieszkają w sąsiednim mieście. I NIGDY nie udała mu się żadna niespodzianka.


Wprawdzie pierścionek kupił o 4 rozmiary za duży... ale i tak jestem jedną z najszczęśliwszych kobiet na świecie. I po tygodniu w końcu do mnie dociera jak on to wszystko zaplanował i że to wydarzyło się naprawdę (nawet w gazecie o tym pisali więc mam na papierze ;P i następnego dnia co najmniej pół powiatu o tym mówiło...)


A tu reszta prezentów:


Oleje już oczywiście otworzone. Lnianego używam do kąpieli Kacpra, a z orzechów laskowych jest nową miłością moich włosów. Dawno nie miałam takich mięciutkich <3



A jak wam minął maj?

Pozdrawiam :)



12 komentarzy:

  1. Ja się zaręczyłam w lutym, pierścionek zmniejszałam dwa razy, ale też jest piekny :) Powodzenia!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ja nie będę już musiała zmieniać jego rozmiaru :D

      Usuń
  2. Wspaniale zaskoczył Cię Twój narzeczony :)
    ..to cudowne, że potrafił okazać swoją miłość do Ciebie na koncercie - wspaniała pamiątka :)
    życzę Wam dużo szczęścia ! całej Waszej trojce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję :) Życzę dużo szczęścia :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zachwyciłam się tym wpisem, ale to musiała być dla Ciebie niespodzianka!
    Serdecznie gratuluję i życzę kolejnych tak miłych miesięcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nikt mnie nigdy tak nie zaskoczył. Dziękuję :)

      Usuń
  5. biedactwo na pewno cierpiało ale dobrze, że ząbek w końcu się wyrżnął. Gratuluję zaręczyn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety i żel i środki przeciwbólowe działają krótko więc się męczył :( Dziękuję :)

      Usuń

Google+ Followers

Czytam

Copyright © 2016 Laboratorium Sayaki , Blogger