Jesień zaskoczyła blogerów... tak to było? Na co drugim blogu widzę marudzenie na jesień, niestety nie jestem wyjątkiem. Jesień u mnie zaczęła się dość nieciekawie (przynajmniej pod względem kosmetycznym): z początkiem września przeniesiono sklep zielarski, który do tej pory znajdował się blisko mojego mieszkania. Miałam rzut beretem - dosłownie - a teraz sklep jest na drugim końcu miasta, za daleko na spacer z małym dzieckiem, które nie usiedzi za długo w wózku, a samo też nie pójdzie bo przecież nóżki bolą ;) Do tego doszły problemy z zamówieniami. Robiłam zamówienia w trzech sklepach z półproduktami i we wszystkich coś było nie tak. Sprawa mniej/więcej już się wyjaśniła ale więcej opowiem jak już będę mieć całe paczki przy sobie. Trzecia sprawa - pierwszy raz w życiu miałam problem z kurierem. Kiedy czytałam wasze historie o kurierach, brzmiały one dla mnie trochę jak bajki. Teraz wiem, że faktycznie takie rzeczy się zdarzają.
Dziś na poprawę nastroju babeczki kąpielowe. Przymknijcie troszkę oko na fakt, że są nierówne. W przypływie jesiennego lenistwa wrzuciłam masę byle jak do papilotek zamiast do foremki ;)